Koniec lat 60. XX wieku. Świat designu właśnie otrząsnął się z powojennej surowości i z zachwytem patrzył w przyszłość — kosmiczne podboje, plastiki, nowe materiały i wolność formy. W tym momencie francuski projektant Pierre Paulin pokazał coś, co wielu uznało za mebel z innej planety.
Fotel F300 nie miał nóg w klasycznym rozumieniu, nie miał ostrych kantów ani sztywnej ramy. Był jedną, płynną, organiczną rzeźbą — jakby ktoś wziął kawałek płynnego materiału i pozwolił mu zastygnąć w idealnej, zapraszającej do relaksu formie. Kiedy w 1965 roku pokazano go po raz pierwszy u holenderskiego producenta Artifort, wywołał prawdziwą sensację. Wyglądał futurystycznie, a jednocześnie był zaskakująco wygodny. Szybko trafił do stałej kolekcji nowojorskiego MoMA i na zawsze zapisał się w historii designu jako jeden z najodważniejszych eksperymentów tamtej dekady

Bestsellery









