Fotel RM58 Roman Modzelewski — historia polskiej ikony designu
Fotel RM58 Roman Modzelewski — historia polskiej ikony designu

Był rok 1958. Polska dopiero otrząsała się z najsurowszych lat socrealizmu, a Zachód ścigał się o nową formę — opływową, plastyczną, uwolnioną od prostego kąta. W Łodzi, z dala od paryskich salonów i mediolańskich targów, profesor malarstwa zamknął się w pracowni i zaczął rzeźbić w żywicy coś, czego nie widziano dotąd ani w kraju, ani gdziekolwiek indziej.

Efekt nie miał ani jednego ostrego kantu. Jednolita, płynna skorupa, jakby wyrosła sama z siebie, oparta na czterech cienkich metalowych nóżkach. Kilka lat później zachwycił się nią sam Le Corbusier — i chciał ją produkować we Francji.

To historia fotela RM58 i człowieka, którego nazywano polskim Charlesem Eamesem.

Malarz, który rzeźbił siedziska

Roman Modzelewski (1912–1997) urodził się na Litwie Kowieńskiej, malarstwo studiował w Warszawie, a całe dojrzałe życie związał z Łodzią. Był współzałożycielem i pierwszym wybranym rektorem tamtejszej uczelni plastycznej, funkcje kierownicze pełnił niemal przez cztery dekady. Malował, rzeźbił, projektował biżuterię i witraże, budował jachty. Design był tylko jednym z jego języków, ale to w nim zostawił ślad najtrwalszy.

Nie pracował jak inżynier meblowy. Do fotela podchodził jak rzeźbiarz do bryły — najpierw forma, tuż za nią funkcja, jedno nierozłączne z drugim. Ta kolejność myślenia tłumaczy, dlaczego RM58 do dziś wygląda bardziej na obiekt ze zbiorów sztuki niż na produkt katalogowy.

Skorupa, która nie miała pierwowzoru

RM58 był jednym z pierwszych w Polsce mebli z laminatu poliestrowo-szklanego, ale nowatorstwo nie kończyło się na materiale. Modzelewski wypracował w tworzywie coś rzadkiego: w pełni domkniętą, jednorodną, organiczną skorupę siedziska — bez łączeń, bez doklejanych elementów, bez sztywnej ramy. Oparcie płynnie przechodzi w podłokietniki, a te w siedzisko, jakby całość odlano jednym gestem.

Ta bryła nieprzypadkowo przywodzi na myśl organiczne rzeźby Henry'ego Moore'a. Masywna, miękka w rysunku forma spoczywa na patyczkowatych, cienkich nogach — i właśnie ten kontrast nadaje fotelowi lekkości. Skorupa obejmuje ciało, prowadzi plecy i ramiona, zamienia estetykę w wygodę bez jednej dodatkowej poduszki.

Współczesna wersja Vzór jest wierna oryginałowi także w liczbach. Wielowarstwowy kompozyt zbrojony włóknem szklanym pokryto barwionym żelkotem, który odpowiada za głęboki kolor i długowieczność. Nogi to stal malowana proszkowo na matową czerń, z antypoślizgowymi końcówkami. Fotel mierzy 71 cm wysokości, 65 cm szerokości i 69 cm głębokości, waży zaledwie 10,5 kg i występuje w oryginalnej gamie: czerwony, czarny, biały, zielony i żółty.

Zachwyt Le Corbusiera i cisza żelaznej kurtyny

W 1959 roku Modzelewski pojechał na paryską konferencję architektów i projektantów wnętrz. Pokazał tam zdjęcia swoich foteli, a ten z żywicy zwrócił uwagę środowiska Le Corbusiera. Zaczęły się rozmowy o produkcji we Francji, w 1961 roku udało się nawet opatentować wzór. Na drodze europejskiej kariery stanęła jednak żelazna kurtyna i polityka ówczesnych władz. Sam projektant nie chciał wyjeżdżać — nie zamierzał zostawiać uczniów i pracowni w Łodzi.

Fotel zdążył jeszcze zagrać epizod w scenografii filmu Aleksandra Forda „Ósmy dzień tygodnia", po czym zapadła cisza. Przez blisko pół wieku RM58 istniał niemal wyłącznie na okazjonalnych wystawach, w kilkudziesięciu egzemplarzach wykonanych na zamówienie. Jeden z oryginalnych, białych modeli trafił do stałej kolekcji Victoria and Albert Museum w Londynie — świadectwo klasy, której polski przemysł meblowy tamtych lat po prostu nie potrafił udźwignąć.

Powrót po pół wieku

Drugie życie fotel dostał w 2012 roku za sprawą marki Vzór, która wznowiła jego seryjną produkcję według oryginalnego wzoru, w nowym materiale i technologii. To był moment, w którym mebel dostępny dawniej garstce wybrańców wreszcie mógł trafić do zwykłych wnętrz. Nowe, matowe wersje i paletę kolorów dobrano w konsultacji z wdową po projektancie, Werą Modzelewską — tak, by rozwój nie zdradził pierwotnego zamysłu.

Dziś RM58 obecny jest w muzeach, kolekcjach wzornictwa XX wieku i domach miłośników designu na całym świecie. Z zapomnianego prototypu stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon polskiego projektowania.

Dlaczego wciąż wygląda jak z przyszłości

Prawdziwy design nie starzeje się dlatego, że powstał w konkretnej dekadzie — starzeją się mody, nie proporcje. RM58 wyprzedził swój czas tak dalece, że zdążył go dogonić dopiero teraz. Jego forma pasuje zarówno do minimalistycznego salonu, jak i do wnętrza pełnego kolorystycznych akcentów, bo nie zabiega o uwagę — po prostu ją ma.

Usiąść w tym fotelu to poczuć, że skorupa była projektowana pod ludzkie ciało, a nie pod rysunek techniczny. I że czasem najbardziej ponadczasowa rzecz to ta, którą ktoś odważył się wymyślić o pół wieku za wcześnie.

Jeśli szukasz mebla, który jest jednocześnie rzeźbą, kawałkiem historii i wygodnym miejscem do odpoczynku, fotel RM58 classic Romana Modzelewskiego znajdziesz w ofercie Atak Design.

Newsletter
Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak przetwarzamy Twoje dane osobowe, zapraszamy do zapoznania się z naszą Polityką Prywatności.
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium