Los Angeles, początek lat 70. XX wieku. W niewielkiej pracowni młodego architekta piętrzą się arkusze falistej tektury — materiału, który świat zna wyłącznie z pudeł, opakowań i magazynów. Frank Gehry przygląda się im z uwagą, jakiej nikt wcześniej kartonowi nie poświęcił. Zauważa coś, co umknęło wszystkim: sklejone warstwami, ułożone naprzemiennie, zwykłe tekturowe fale nabierają wytrzymałości drewna i miękkości sztruksu. Wystarczy je wygiąć — i pozwolić im zastygnąć w kształcie fali.
Tak w 1972 roku powstała seria „Easy Edges", a wraz z nią jej najsłynniejszy przedstawiciel: krzesło, które wygląda jak jedna zamaszysta linia nakreślona w powietrzu. Wiggle Side Chair to projekt, który udowodnił, że ikona designu może narodzić się z materiału wartego grosze — i że o wielkości mebla decyduje myśl, nie cena surowca.
Architekt, który myślał rzeźbą
Frank Gehry, urodzony w Toronto, a ukształtowany przez Kalifornię, nigdy nie mieścił się w ramach klasycznej architektury. Jego budynki — z Muzeum Guggenheima w Bilbao na czele — wyglądają, jakby ktoś zgniótł kartkę papieru i kazał jej stać się fasadą. Ta sama wrażliwość rzeźbiarza, który ważniejsze od kąta prostego uważa gest i ruch, przenika wszystkie jego projekty mebli.
Z Vitrą łączy Gehry'ego relacja wyjątkowo bliska. To on zaprojektował Vitra Design Museum w Weil am Rhein — swój pierwszy budynek zrealizowany w Europie — oraz halę produkcyjną na słynnym Vitra Campus. Trudno o bardziej naturalne środowisko dla jego mebli: szwajcarski producent od dekad traktuje projekty Gehry'ego nie jak towar, lecz jak fragment wspólnego dziedzictwa.

Sześćdziesiąt warstw tektury
Na pierwszy rzut oka Wiggle Side Chair wydaje się niemożliwy. Jedna ciągła wstęga materiału wije się od podłogi, tworzy siedzisko, wznosi się w oparcie i wraca do ziemi — bez nóg, bez ramy, bez ani jednego widocznego łączenia. Sekret tkwi w konstrukcji: dziesiątki warstw falistej tektury sklejono tak, że kierunek fal w sąsiednich warstwach przebiega naprzemiennie. Boki wykończono twardą płytą pilśniową, która domyka formę i chroni krawędzie.
Efekt przeczy intuicji. Krzesło jest zaskakująco stabilne i wytrzymałe — konstrukcja bez trudu znosi codzienne użytkowanie, a Gehry chętnie demonstrował jej odporność, stając na swoich kartonowych meblach. Tektura ma przy tym właściwości, o których drewno i tworzywo mogą pomarzyć: jest ciepła w dotyku, tłumi dźwięk jak tkanina i sprężynuje delikatnie pod ciężarem ciała. Falująca sylwetka to zaś nie tylko kaprys formy — krzywizna siedziska i oparcia wynika z linii ludzkiej sylwetki, dzięki czemu rzeźbiarski obiekt okazuje się po prostu wygodnym krzesłem. Estetyka i funkcja są tu jednym i tym samym gestem.
Sukces, który przyszedł za wcześnie
Historia „Easy Edges" ma nieoczekiwany zwrot akcji. Seria — kilkanaście mebli z tektury, od stołów po fotele — odniosła w 1972 roku natychmiastowy sukces komercyjny. Tanie, lekkie, dowcipne meble trafiły w ducha epoki i sprzedawały się znakomicie. I właśnie wtedy Gehry podjął decyzję, na którą stać niewielu: po zaledwie kilku miesiącach wycofał kolekcję z produkcji. Obawiał się, że sława projektanta mebli przesłoni jego prawdziwe powołanie — architekturę.
Wiggle zniknął z rynku, ale nie ze zbiorowej wyobraźni. Egzemplarze z pierwszej serii stały się obiektem pożądania kolekcjonerów, a krzesło trafiło do zbiorów najważniejszych muzeów designu na świecie, z nowojorską MoMA włącznie. W 1992 roku Vitra przywróciła projekt do produkcji — i od tamtej pory kartonowa fala Gehry'ego nieprzerwanie płynie przez wnętrza galerii, loftów i domów, w których design traktuje się poważnie, ale bez śmiertelnej powagi.

Dlaczego karton wciąż uwodzi
Ponad pół wieku po premierze Wiggle Side Chair brzmi zaskakująco współcześnie. W czasach, gdy projektanci na nowo odkrywają materiały z recyklingu i szukają piękna w tym, co zwyczajne, kartonowe krzesło Gehry'ego okazuje się proroctwem. Wyprzedziło dyskusję o zrównoważonym designie o całe dekady — nie deklaracjami, lecz samą swoją materią.
Jest też coś głębszego. Wiggle uczy, że luksus nie musi oznaczać marmuru i mosiądzu. Może być intelektualny: polegać na odwadze pomysłu, precyzji wykonania i poczuciu humoru. To krzesło uśmiecha się do patrzącego — a jednocześnie pozostaje dziełem jednego z największych architektów naszych czasów. Niewiele mebli potrafi pogodzić te dwie natury tak swobodnie.
Jeśli chcesz wprowadzić do swojego wnętrza fragment tej historii — rzeźbę, na której naprawdę można usiąść — Wiggle Side Chair znajdziesz w ofercie Atak Design, autoryzowanego partnera marki Vitra.
