Paryż, schyłek lat dwudziestych. Miasto pulsuje rytmem maszyny — samochody, aeroplany, stalowe konstrukcje, które jeszcze niedawno budziły nieufność, stają się obietnicą nowego świata. Architekci przestają mówić o ornamencie, zaczynają mówić o funkcji. W pracowni przy rue de Sèvres troje ludzi zadaje pytanie, które brzmi jak prowokacja: dlaczego mebel wciąż udaje, że nie został zbudowany?
Odpowiedzią był fotel, który odwrócił porządek rzeczy. Zamiast ukrywać konstrukcję pod warstwami tapicerki, wyprowadził ją na zewnątrz. Chromowana rurka stała się widoczną, lśniącą ramą, a miękkie poduszki wsunęły się do środka — jak do koszyka. Tak narodził się Grand Confort, znany dziś jako LC2.
Poznaj historię mebla, który z awangardowego manifestu stał się kanonem designu — i wciąż wygląda jak projekt jutra.